kobieca strona budownictwa…

Konstrukcje

Supertrees of Singapore

Jakiś czas temu przedstawiłam Wam wizualizacje konkursowego projektu architekta Tsvetan Toshkov we wpisie Podniebne ogrody, tym razem zwróciłam uwagę na projekt, który został już zrealizowany, ale przywołuje bezpośrednie skojarzenia z planowanym i na pewno budzi ogromne emocje.
Gardens by the bay jest to kompleks ogrodów botanicznych nad zatoką w Singapurze. Pierwsze projekty dla tej inwestycji powstały już w 2006 roku natomiast wielkie otwarcie ogrodu nastąpiło 29. czerwca bieżacego roku. Ogród ma się stać dumą i symbolem nowoczesnego Singapuru. Patrząc na zdjęcia gigantycznych konstrukcji Supertrees, które są charakterystycznym elementem ogrodu nad zatoką, zazdroszczę wizjonorom tej inwestycji tak swobodnego podejścia do projektowania, które wykracza poza jakikolwiek schemat. Pomysłodawcami tych konstrukcji są architekci z firmy Grant Associates.
Na terenie ogrodu znajduje się 18 superdrzew, których rdzeń wykonany jest z betonu, a na stalowej kontsrukcji rozwinęły się pnące azjatyckie rośliny. Supertrees mierzą od 25 do 50m. 11 z nich wyposarzono w ogniwa fotowoltaiczne, gdyż u podstaw całego projektu leżą przede wszystkim założenia odnośnie ekologicznego pozyskiwania energi do zasilania ogrodu. Schemat tych zależności możecie zaobserwować poniżej. Najwyższe drzewa połączono dodatkowo mostem na wysokości 22m, tak aby umożliwić zwiedzającym jeszcze lepszy widok na piękno roślinności. Zarówno w dzień, jak i w nocy, supertrees wyglądają, jakby zostały przeniesione do Singapuru z filmu o przyszłości. Oprócz kumulowania energii, dzięki ogniwą fotowoltaicznym, supertrees mogą zbierać również deszczówkę, którą będzie wykorzystywana do nawadniania roślin ogrodowych.
Patrzę na te zdjęcia i aż trudno mi uwierzyć, że te piękne konstrukcje istnieją naprawdę! A co Wy myślicie o supertrees?

One thought on “Supertrees of Singapore
  • Hans pisze:

    Ogrf3dOgrf3d — taki wymarzony, wyśniony i pzrutylny. Każdy z ludzi będących przede wszystkim prawdziwymi ludźmi, miało lub ma marzenia, są one rf3żne i zależne od nas samych. Zatem przychodzą w życiu takie chwile, iż w cichości serca i duszy, kiedy nikt nie widzi, nie przeszkadza, odpoczywając po kolejnym szarym dniu, często ciężkim wypełnionym po brzegi pracą, problemami, ukrywamy się w wybrane miejsce poświęcając odrobinę czasu na zadumę, ktf3ra bez uwięzi ulatuje ponad codzienność, ponad wszystko, co przyziemne i materialne. Wybieramy się w podrf3ż pragnień i spokoju. W owej wędrf3wce dochodzimy do pięknego miejsca odpoczynku, do miejsca gdzie nie istnieje przemoc, zło, ciągła bitwa o koleiny skrawek dnia. Oddychamy tam świeżością czystego powietrza, cieszymy oczy kolorowymi kwiatami, zielenią drzew z lubością poddajemy się delikatnej atmosferze tam panującej. Nieograniczona niczym fantazja wprowadza nas w stan relaksu, zadowolenia, rodzi się w nas pragnienie pozostania w owym cudownym miejscu, kojarzonym z baśniowym ogrodem, lub nawet idąc dalej w swoich rozmyśleniach z Ogrodem Eden, bezpowrotnie utraconym. Zmysły jednak nie oddadzą do końca prawdziwego piękna, staramy się by były wolne, lecz nie są w stanie całkowicie oderwać się od ziemi, czujemy jednak podświadomie, że musi coś istnieć, że gdzieś jest ta przystań prawdziwego wytchnienia przesycona wieczną miłością, że jest i staramy się w nią wierzyć. Przez wieki ludzkość szukała raju, parała się wielu sposobf3w by do niego dojść, znane są nam techniki medytacji, chemicznych środkf3w oddziałujących na psychikę i wielu, wielu innych sposobf3w powodujących miejscowe uczucie szczęścia, lecz wszystko tak naprawdę zawiodło. Zaczynamy się, więc zastanawiać nad celowością naszych poszukiwań i nie możemy odpowiedzieć, dlaczego wciąż uciekamy w te miejsce, dlaczego pragniemy tam przebywać, istnieć i być jego częścią.Otf3ż odpowiedź jest na wyciągnięcie naszej dłoni, wystarczy, że zamienimy płonne poszukiwania na jedyną racjonalną prawdę. Wystarczy, iż poddamy się prawdziwej miłości, dobru, oraz miłosierdziu. Szybko się zorientujemy, że tu jest ta droga, ktf3rą należy nam podążać, ktf3ra ma cel, ten przez nas wyśniony, oczekiwany. Zależy jednak od nas czy nie zboczymy z owej drogi na zawsze, dając upust ziemskiej obłudzie, czy też znacząc ową podrf3ż upadkami, zawsze znajdziemy drogowskaz prawdy, by ostatecznie powrf3cić na prawidłową ścieżkę wiecznego życia, pokonując barierę ziemską i pozbywając się ciążącego na nas balastu grzechu, egoizmu i zakłamania. Musimy pamiętać, że dysponujemy wieloma drogowskazami, jednak potrzeba nam je dostrzec, potrafić zrozumieć, prawidłowo odczytać, poddać się nieustającej miłości, zaufać, wszystko zależne jest czy tego tak naprawdę – chcemy i czy wierzymy prawdziwie, czy też sami siebie oszukujemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *